Przeglądaj filmy według gatunku
GARUNKI:
Wyników: 61700 (Strona 28 z 500)

Japonia, 1929 r. 9-letnia Chiyo i jej siostra zostają sprzedane do Gion, rozrywkowej dzielnicy Kioto. Młodsza z sióstr trafia do okiya - domu gejsz, w którym ma służyć dorosłym gejszom. Najpopularniejszą z nich jest piękna i okrutna Hatsumomo, której intrygi pozbawiają Chiyo szansy na naukę. Pewnego dnia dziewczynka spotyka tajemniczego Prezesa. Od tej chwili sensem jej życia staje się pragnienie spotkania go jeszcze raz. Ponieważ Prezes jest znawcą urody gejsz, jest tylko jeden sposób, aby się do niego zbliżyć.

Ray prowadzi małą firmę, która zajmuje się wymyślaniem alibi dla ludzi zdradzających swoich współmałżonków. Praca ta polega na kreowaniu fikcyjnych sytuacji, w których to rzekomo znajdowali się klienci firmy, podczas gdy w rzeczywistości przebywali z kochankami. Pewnego dnia jeden ze stałych klientów firmy prosi o alibi dla syna, który ma się niedługo ożenić. Ray przyjmuje propozycję i zamienia się z klientem tożsamością. On udaje jego na konferencji, a klient udaje Raya w małym hotelu. Wszystko było by w porządku gdyby klient nie zabił kochanki, a głównym podejrzanym nie był by Ray... Nie bez powodu jednak prowadzi się taką firmę. Ray dwoi się i troi aby oczyścić się z zarzutów, wskazać winnych, pozbyć się prześladowców, a przy okazji jeszcze zarobić, krótko mówiąc aby wymyślić alibi doskonałe.


Główny bohater Calvin Clifford Baxter jest solidnym pracownikiem firmy zatrudniającej ogromne rzesze ludzi, gdzie trudno o awans lub podwyżkę. Calvin na pozór prowadzi normalne życie. Jednak podejrzenia co do jego osoby zaczynają tworzyć się w momencie, gdy po firmie krąży niewielki kluczyk przekazywany z rąk do rąk. Jest bardzo cenny, bo nawet jego przełożeni Baxtera usilnie starają się go dostać. Jak się później okazuje kluczyk ten jest własnością owego bohatera. A dokładniej mówiąc jest to kluczyk do jego mieszkania. Po drodze napotkamy na liczne romanse urzędników i ich zmagania z ukrywaniem prawdy, co faktycznie robią w tym mieszkaniu. A co na to sam Baxter? Zobaczcie sami.
